
Zupełnie inny. Momentami nostalgiczny, przypominający film drogi, "Magic Mike XXL" zaskoczył mnie formą i nowymi postaciami. Ale było warto:)
Hip hip hurra:) Od kiedy usłyszałam o powrocie Magic Mike'a na ekrany kin, nie mogłam się doczekać, kiedy film wejdzie na ekrany naszych kin. Nareszcie jest i nareszcie udało mi się go obejrzeć:) Na pewno nie pierwszy i nie ostatni:)
"Magic Mike" widziałam tak naprawdę x razy. Film urzekł mnie nie tylko (nie ma co ukrywać) postacią samego Mike'a, ale i muzyką, wplecioną historią miłosną i świetnymi pokazami Kings of Tampa. Idąc do kina chyba spodziewałam się podobnych doznań. Tymczasem sequel MM znacznie różni się od pierwszej części. Co bynajmniej nie znaczy, że jest gorszy.
Akcja filmu toczy się trzy lata po odejściu Mike'a (Channing Tatum). Okazuje się, że Dallas wraz z Młodym zostawili zespół wyruszając na podbicie zagranicznego rynku. Pozostawieni samym sobie członkowie grupy, postanawiają wyruszyć na ostatni występ podczas konwentu striptizerów w Myrtle Beach. Niespodziewanie dla mnie Mike szybko dołącza do grupy (myślałam, że Mike będzie bardziej szarpany emocjami i wątpliwościami co do wyprawy).
Podczas podroży, poza rozrywkową stroną głównych bohaterów (jaką znamy z poprzedniej części), poznajemy ich zupełnie nowe twarze, pragnienia i plany na przyszłość. Okazuje się, że z pozoru radosne i beztroskie życie striptizerów wypełnione jest złamanymi sercami, poczuciem samotności, niespełnionymi marzeniami, czy poszukiwaniami własnej drogi. Podczas długiej (z przygodami) trasy bohaterowie poznają się nawzajem, odnajdują miłość, poznają nowych przyjaciół. Poznajemy też cząstkowe elementy z przeszłości Mike'a.
Jeśli chodzi o sam film, to jestem trochę zaskoczona; mniej w nim tańca, ciekawych układów i samego Channing'a Tatum'a. Więcej za to rozmów, rozważań na temat rozczarowań, jakie przyniósł bohaterom los, odżegnania się od przeszłości i starych występów (symboliczne wyrzucanie rekwizytów podczas drogi)
Rzecz jasna wisienką na torcie jest finałowy występ chłopaków podczas konwentu, gdzie każdy z nich w solówce wyraził siebie i to, co tak naprawdę ich kręci. I to była prawdziwa uczta:)
"Wszystkie jesteście wyjątkowe, wszystkie zasługujecie na to co najlepsze", "jesteście królowymi, każda z was jest piękna" - takie słowa padały co jakiś czas z ust bohaterów i ich przyjaciółki. Myślę, że warto o tym pamiętać, że niezależnie od tego, jak wyglądamy, co robimy, czy chorujemy, każda z nas jest wyjątkowa, każda jest piękna, każda z nas jest królową, o którą trzeba dbać i troszczyć się. Choć traktowany przez niektórych jako nudny, dla mnie film pokazał problem podejścia facetów (mężów, chłopaków) do swoich kobiet. Najczęściej na ogół nie doceniają swojej połówki, nie traktują tak, jak na to zasługuje (wystarczy posłuchać w filmie rozmów rozwódek i mężatek, które cierpią z powodu braku zainteresowania przez własnych mężów). Poniekąd można powiedzieć, że jest to gorzki obraz relacji związków damsko-męskich (złamane serce Zoe, nieudany związek Mike'a).
Na sali kinowej podczas seansu pojawił się jeden facet. Wydaje mi się, że choć z pozoru film zdaje się być typowo "babskim" filmem i faceci mogliby go obejrzeć (zwłaszcza, że motorem akcji jest męska przyjaźń ) i zobaczyć kobiety z drugiej strony, z ich potrzebami i oczekiwaniami.
Jeśli Kochane jeszcze nie widziałyście - polecam, bo naprawdę warto:)
"Magic Mike XXL" od podszewki
.Premiera: 17.07.2015r
Reżyseria: Gregory Jacobs
Scenariusz: Channing Tatum, Reid Carolin
Scenariusz: Channing Tatum, Reid Carolin
Obsada:
Channing Tatum
Elizabeth Banks
Amber Heard
Reid Carolin
Matt Bomer
Andie MacDowell
Jada Pinkett Smith
Donald Glover
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz